Rasowy vs. “dachowy”
Posted by gosiak
Osoby, które zdecydowały się przygarnąć kota pod swój dach często zastanawiają się, czy kot powinien być rasowy, czy może „dachowy”
Ja osobiście jestem zagorzałą zwolenniczką i fanką dachowców (na marginesie, gdyby takie mruczki były hodowlane, rodowodowe nazywały by się kotem europejskim krótkowłosym), a najbliższe mojemu sercu są pręgowane burasy, ale to oczywiście bardzo indywidualna sprawa.
Każdy wybrany przez nas kot będzie dla nas najwspanialszym i najpiękniejszym, a jego charakter to w większości bardzo indywidualna sprawa. W swoim najbliższym otoczeniu mam lub miałam prawie na co dzień styczność z pięcioma domowymi dachowcami- każdy z nich jest zupełnie inny, ma kompletnie różną osobowość, a do tego inaczej miauczy.
Kupując kota z hodowli postarajmy się wybrać dobrą, przyjazną zwierzętom hodowlę, unikajmy przy tym tzw. pseudohodowców, czyli ludzi oferujących zwierzę rasowe nierodowodowe - albo kupujemy zwierzę rasowe, co potwierdzone jest rodowodem, albo tylko w typie pożądanej przez nas rasy, czyli wyglądem zewnętrznym przypominające mniej lub bardziej danego kota.
Każdy wybrany przez nas kot będzie dla nas najwspanialszym i najpiękniejszym, a jego charakter to w większości bardzo indywidualna sprawa.
Wiem, że zwierzęta od pseudohodowców są o wiele tańsze, ale nie mamy tak naprawdę gwarancji, że są one rasowe, że rodzice nie zostali połączeni w zagrażający ich życiu sposób lub nie mają poważnych chorób genetycznych, a co najważniejsze, że rodzice nie są wykorzystywani do masowej produkcji potomstwa.
Oczywiście zdarzają się hodowcy sprzedający masowo zwierzęta z rodowodem oraz nieprzeprowadzający wszystkich badań, dlatego tutaj też należy zachować ostrożność, poczytać o tym jakich zaświadczeń możemy wymagać, sprawdzić opinię o hodowli, etc. Zakup kota z rodowodem daje nam gwarancję satysfakcji tzn. z kociaka wyrośnie kot, którego sobie wymarzyliśmy, u pseudohodowcy – niekoniecznie. Kiedyś widziałam ogłoszenie o sprzedaży persa, przy czym na zdjęciu był zwykły, dachowy kociak, tylko z lekko napuszonym futrem, co u maluchów w pewnym wieku jest normalne. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że jeśli z tego kociaka zamiast wymarzonego, długowłosego persa wyrośnie zwykły dachowiec właścicielbędzie go kochał już tak mocno, że nie odda go np. do schroniska.
A co jest lepsze od burego dachowca? Dwa tygrysy
![]()
Jeśli myślimy sobie, że niepotrzebny nam jest nam papierek (rodowód) warto rozważyć przygarnięcie bezdomnego kota. Schroniska, fundacje i prywatne domy wolontariuszy pełne są przepięknych kotów w różnym wieku, umaszczeniu, o różnej długości futerka, które bardzo potrzebują domu i będą wspaniałym towarzyszem. Osobiście wiem, że zawsze będzie w moim domu miejsce dla zwariowanego, burego dachowca. A co jest lepsze od burego dachowca? Dwa tygrysy
Naprawdę warto rozważyć przygarnięcie dwóch kociaków – koszt utrzymania jest niewiele większy, a kotki zajmą się sobą, będą miały towarzysza zabaw, lepiej zniosą samotność. Nawet w niewielkim mieszkaniu dwa koty spokojnie się pomieszczą. Dwa koty można spokojnie zostawić same w domu na czas krótkiego wyjazdu (pod warunkiem zapewnienia zmiany pożywienia i czyszczenia kuwet np. przez sąsiada). Dwa koty to optymalna liczba, jeden często się nudzi i marudzi, trzy i więcej może się okazać już bardzo dużym wyzwaniem czasowym i finansowym.
Miało być o wyprawce, a wyszło o „nabywaniu” kota
trudno – o wyprawce będzie w kolejnych wpisach
6 Responses to “Rasowy vs. “dachowy””
Leave a Reply

sierpień 14th, 2009 at 7:37 po południu
Dużo prawdy w tym artykule! Przede wszystkim - dwa lubiące się koty zawsze utrzymają się w świetnej formie i nie będzie im się nigdy nudziło. Jest też wiele zwierząt w schroniskach i domach tymczasowych - zwłaszcza w tych drugich znajdziecie zdrowe koty, które można adoptować. Niektóre nawet mają swoje własne blogi, na których możecie je poznać i się z nimi zaprzyjaźnić zanim podejmiecie decyzję! *podpowiedź, podpowiedź ;)*
maj 25th, 2010 at 5:14 po południu
czesc
moja kotka tez zalatwia swoje potrzeby tam gdzie nie powinna
lipiec 28th, 2010 at 9:14 po południu
“Unikajmy przy tym” hodowców kotów rasowych rodowodowych których koty są dzikie. Trafiłem w ten sposób na roczną kotkę syberyjską która była dzika. Kotka hodowana była na dworze a akurat była zima… Futro miała jak kożuch napewno kotki tej pani wygrywały wystawy (widziałem puchary) dzięki trzymaniu na zewnątrz i ładnemu futerku. Gdyby nie to, że to był mój pierwszy kot to bym się tak nie dał nabrać. Kota oddałem po 2 tygodniach po tym jak zostałem mocno podrapany, “zfukany” i ugryziony. Dostałem zwrot tylko części poniesionych kosztów, ale tak było wpisane w umowie więc trudno. Teraz mam 2 “rasowe dachowce” które są warte więcej niż ta cała syberyjska królewna. Bawią się od 1 dnia, dają się głaskać, ocierają się o nogi. Robią trochę bałaganu, ale da się wytrzymać, w końcu są jeszcze małe. Tak więc to nie tak, że kupując od hodowcy który daje rodowód mamy pewność, że to jest dobry interes. Można kupić kota nawet rasowego od pseudo hodowcy i wyjść na tym lepiej. Zawsze trzeba zrobić rozeznanie w jakich warunkach są wychowywane koty i czy mają kontakt z ludźmi. Nie można tak jak ja podejmować decyzji bez rozeznania i sugerując się rodowodem, pucharami i atrakcyjnym wyglądem kota. Ci państwo od których dostałem 2 koty (kot Filemon i kotka Kitty) trzymali koty w składziku pod domem, ale ich dzieci bawiły się z nimi odkąd się urodziły i zabawa z ludźmi była dla nich czymś oczywistym. Zresztą mama kotka też była zadbana, czysta i przyzwyczajona do ludzi. Sam fakt posiadania rodowodu o niczym nie świadczy. To jaki jest hodowca i w jakich warunkach dorasta kot jest o wiele ważniejsze.
lipiec 28th, 2010 at 9:29 po południu
Jeszcze jedno: Jaka jest różnica czy bierzemy jednego czy 2 koty?
2 koty uczą się 2x szybciej niż jeden. Dla porównania kotka rasowa z kuwety skorzystała po 3 dniach, a zaczęła jeść po 5. Natomiast małe jadły ok 3-5 godzin po przyjściu do domu.
Otóż jeden kot zjada mniej i w mniejszym stopniu używa kuwetę. Tak wiec koszt utrzymania 1 kota jest mniejszy. Jednak 2 koty bawią się ze sobą kiedy nas nie ma. W brew pozorom zdanie: “2 koty będą bawić się ze sobą a z nami nie” nie jest prawdziwe (nie w moim przypadku). Normalnie bawią się ze sobą, ale jak przychodzę z pracy to przychodzą się przywitać. W końcu ile można bawić się tylko ze sobą, trzeba przekonać właściciela, że warto dawać swoim kotom jedzenie, więc trzeba się poprzymilać. Zresztą zawsze można zamknąć na chwilę jednego kota i bawić się z drugim (strasznie miałczy ale czasem tak trzeba). Wtedy to jakby mieć jednego kota. Przy okazji obalę powszechny mit o tym, że kot nierasowy, nie domowy, nie nauczy się korzystać z kuwety. Moje kotki korzystały z kuwety po 2 godzinach od przyjścia do domu. Po 2 tygodniach umieją już używać zamykanej kuwety z drzwiczkami. Kot to cwane bydle
marzec 20th, 2011 at 2:52 po południu
Ja sama byłam pewna,że przygarnę kota ze schroniska dopóki mojego serca nie podbił mały norweski leśny
. Mimo to, w przytuliskach są setki kotów,które czekają na kochający dom. Warto dodać,że często są ładniejsze od niektórych rasowych. Nie uratujemy żyć wszystkich zwierząt - możemy jednak ocalić jedno, które odwdzięczy się nam we wspaniały sposób :).
październik 27th, 2011 at 4:52 po południu
no supcio